• Ponad 150 lat tradycji
  • 326 Banków Spółdzielczych Grupy BPS i 15 współpracujących
  • Ponad 2200 bankomatów

Sukces z Bankiem Spółdzielczym

Firma:

Game Over Cycles

Ilość pracowników:

17

Bank:

Bank Spółdzielczy w Lubaczowie

Współpraca od 2008 roku

Wywiad

„W banku komercyjnym klient rozmawia z komputerem, który na wszystko ma odpowiednie tabelki, a w Banku Spółdzielczym ‒ z człowiekiem” ‒ rozmowa ze Stanisławem Myszkowskim

Skąd pomysł na działalność związaną z budową motocykli?

Stanisław Myszkowski, Game Over Cycles: Zawsze się nimi pasjonowałem, a szczególnie ich przebudową. Od dziecka posiadałem jakieś motocykle ‒ najpierw były to motorowery, później wueski. Miałem też starego junaka. Po skończeniu szkoły wyjechałem do pracy w Niemczech. Odniosłem tam spory sukces w branży budowlanej. Zarobiłem też całkiem duże pieniądze. Wtedy postanowiłem wrócić do Polski, by zrealizować moje marzenie: założyć firmę, która zajmie się profesjonalną przebudową motocykli.

Czyli to bardziej pasja niż biznes?

Budowa customowych motocykli to przede wszystkim pasja, która z sukcesem przerodziła się w biznes. Zacytuję Jacka Walkiewicza, znanego mówcę motywacyjnego i psychologa: „Pasja rodzi profesjonalizm, profesjonalizm daje jakość, a jakość to jest w życiu luksus”. Dlatego mój zespół ‒ Game Over Cycles ‒ tworzą pasjonaci, którzy budują dobra luksusowe.

Czy prywatnie także posiada Pan harleya?

Oczywiście. Nawet kilka.

Klienci kupują te wyjątkowe motocykle w celu użytkowym czy bardziej jako eksponaty, np. ozdobę firmy?

Jeżeli chodzi o motocykle marki Harley Davidson, klienci kupują je głównie po to, by na nich jeździć. Jeżeli zaś chodzi o motocykle custom ‒ bywa różnie. Każda ze zbudowanych przez nas maszyn jeździ i można normalnie poruszać się nią po drogach, ale nie każda jest zamawiana w tym celu. Klienci często je kupują, by spełnić marzenia, niekoniecznie mając na myśli codzienną jazdę.

undefined

Ile autorskich motocykli do tej pory stworzyliście?

Od roku 2012, gdy powstała firma Game Over Cycles, zbudowaliśmy sześć takich pojazdów. Były to kolejno: chopper, drag, Behemoth Bike, Recydywista, Hard Rock Bike i Nowy Jork – Rzeszów Bike. Poza tym zbudowaliśmy lub przerobiliśmy sporo innych mniej spektakularnych pojazdów, takich jak dwa batmobile czy Scorpion Bike. Spod naszych rąk wyszło także wiele innych, mniej widowiskowych, ale zgodnych z życzeniami klientów.

Jeden z najbardziej oryginalnych to zapewne wytatuowany Recydywista. Kto go wymyślił?

Pomysł zbudowania pierwszego na świecie wytatuowanego motocykla był mój. Przyszedł mi do głowy już dość dawno, jeszcze w czasach szkolnych, gdy amatorsko zajmowałem się tatuażem.

Co inspiruje do tworzenia takich motocykli? Czy bazą zawsze musi być Harley Davidson?

Nie zawsze, inspirację może stanowić niemal każdy pojazd. Dla przykładu: batmobile, które zbudowaliśmy, powstały na bazie ramy własnej konstrukcji i silników z audi A8.

Jak wygląda proces twórczy?

Do pracy nad kolejnym motocyklem przystępujemy, mając już gotowy projekt. Tyle że nie jest to projekt kompletny, taki ze wszystkimi detalami. To przeważnie zbiór szkiców, zdjęć, rysunków i pomysłów ‒ niektóre z nich trafiają do projektu, inne są odrzucane w fazie budowy. Na tym etapie zmienia się bardzo wiele, ciągle coś nowego nas inspiruje, pojawiają się nowe koncepcje, dlatego proces budowy jest jednocześnie procesem twórczym.

Skąd pomysł na połączenie instrumentów muzycznych z motocyklem?

Premierę modelu Behemoth Bike mieliśmy w warszawskiej restauracji Hard Rock Cafe. Przyglądając się wszystkim eksponatom, instrumentom zawieszonym tam na ścianach, pomyślałem, by zbudować motocykl inspirowany właśnie siecią restauracji. Jak twierdzą jej właściciele, Hard Rock Cafe jest prawdopodobnie największym muzeum muzycznym na świecie. Dlatego motocykl, który byłby ozdobą tej restauracji, musi nawiązywać do muzycznych klimatów.

Staramy się, by wszystkie elementy konstrukcyjne nie tylko zdobiły i odnosiły się do danego motywu, lecz by także były funkcjonalne. Dlatego w naszym Hard Rock Cafe Bike tylny wahacz imituje gryf gitary, koła wyglądają jak płyty winylowe, filtr powietrza przypomina mikrofon, a skrzynka na akumulator ‒ wzmacniacz. Dodatkowo, na skórzanym siedzeniu wytłoczony jest zapis nutowy refrenu piosenki zespołu AC/DC „Highway to hell”.

Kiedy zaczęła się Wasza współpraca z Bankiem Spółdzielczym w Lubaczowie?

Dość wcześnie, bo konto firmowe założyłem tam jeszcze podczas pracy w Niemczech. Gdy wróciłem do Polski z decyzją o rozpoczęciu działalności, pierwsze kroki skierowałem właśnie do tego Banku Spółdzielczego. Podczas rozmowy okazało się, że łatwo dojdziemy do porozumienia, a Bankowi bardzo podoba się mój pomysł. Ustalenie warunków współpracy nie było problemem. Szybko załatwiliśmy niezbędne formalności i rozpocząłem budowę salonu.

Co udało się zrealizować przy współpracy z Bankiem Spółdzielczym?

Bank Spółdzielczy w Lubaczowie udzielił nam kredytu na budowę salonu Harley Davidson Rzeszów oraz gwarancji bankowej potrzebnej przy otwarciu salonu Yamaha Rzeszów.

Współpracujecie też z innymi bankami?

Tak, z wieloma.

Czy dostrzega Pan różnice pomiędzy bankiem komercyjnym a spółdzielczym?

Istnieje jedna zasadnicza różnica: w banku komercyjnym klient rozmawia z komputerem, który na wszystko ma odpowiednie tabelki, a w Banku Spółdzielczym ‒ z człowiekiem. W banku komercyjnym trudno zawrzeć w jakichkolwiek tabelkach biznes oparty na budowaniu motocykli typu custom, których cena jest zależna od pomysłu klienta i wyobraźni konstruktora.

Motocykle, które można zobaczyć na Waszej stronie internetowej, są na sprzedaż?

Większość. Niektóre już znalazły nowych właścicieli, np. chopper i HRC Bike.

Dążycie do tego, by każdy motocykl był niepowtarzalny?

Staramy się budować jeden egzemplarz. Przeważnie są to bardzo skomplikowane pojazdy ‒ nie tylko technicznie, lecz także poprzez samo przygotowanie i proces powstawania. Trudno byłoby to powtórzyć i wykonać identyczne egzemplarze.

Ile kosztuje wyjątkowy Recydywista? Czy ten motocykl jest na sprzedaż?

Recydywista, który zdobył wiele nagród na prestiżowych imprezach motocyklowych w kraju i za granicą, został niedawno wystawiony na sprzedaż. Kosztuje milion dolarów. Skąd taka cena? Po prostu trzeba zobaczyć go z bliska albo chociaż na filmie: Kliknij aby obejrzeć

Kim są klienci GOC?

Mamy sporo kupujących z zagranicy, ale też coraz więcej Polaków zamawia u nas motocykle. Ciekawostką jest, że naszym stałym klientem jest gubernator stanu Cross River w Nigerii.

Jakie będą następne projekty?

W tej chwili ‒ oczywiście ‒ budujemy kolejne pojazdy, zapraszam do śledzenia naszej pracy. Na pewno powstanie wiele ciekawych motocykli.

Dziękuję za rozmowę.

Paweł Kapel

undefined

Paweł Kapel

Zarządu Prezes Banku Spółdzielczego w Lubaczowie

Drzwi naszego Banku zawsze są szeroko otwarte dla ludzi kreatywnych, pomysłowych i mających nieszablonowe pomysły. Oczywiście zgoda na finansowanie każdej inwestycji musi być poprzedzona wnikliwą analizą. W przypadku pana Stanisława Myszkowskiego na naszą decyzję mocno wpłynęły znakomita historia dotychczasowej współpracy oraz fakt, że możemy się przyczynić do otwarcia pierwszego salonu Harleya-Davidsona we wschodniej Polsce. Ogromnie nas cieszy, że angażujemy się w tak ambitne przedsięwzięcia.

Każdy z projektów realizowanych przez GOC jest szalenie intrygujący. Nie da się obok nich przejść obojętnie. Najcenniejsze w customach są pomysł i serce włożone w budowę pojazdu. Wytatuowany Recydywista czy Fat Max inspirowany serią „Mad Max” to coś o wiele więcej niż zwykłe motocykle ‒ to inspiracja dla osób chcących realizować swoje marzenia. Dlatego każdy klient, który zwróci się do nas z pytaniem o możliwość sfinansowania zakupu motocykla zbudowanego w GOC, otrzyma preferencyjne warunki.

Przed laty zdarzyło mi się zdzierać asfalt wueską. Sądzę, że kiedyś nadejdzie dzień, gdy w moim garażu ‒ obok rodzinnego kombi ‒ zagości też motocykl, oczywiście będzie to chopper z duszą.

Życzę pracownikom firmy GOC, by trzymali się wybranej przed laty drogi. Wielkie brawa za pomysły i determinację, którą trzeba się wykazać przy realizacji tak ambitnych projektów.